Cellublue masażer – czy warto?

cellublue masażer
Cellublue masażer – czy warto?
4.5 (90.53%) 19 votes

Cellublue masażer – hit czy kit?

Cellublue masażer – co to w ogóle jest?

Na pewno widziałaś nie raz masażer na cellulit, tyle, że ten jest elektryczny i trochę wyręcza nas z manualnej pracy. Pomaga rozbijać komórki tłuszczowe inaczej niż to robimy podczas masażu ręcznego, np. bańkami lub szczotkowaniem. Podczas szczotkowania czy za pomocą baniek nie tyle rozbijamy komórki co bardziej usprawniamy przepływ limfy, co też jest bardzo ważne w walce z cellulitem. Dla mnie osobiście Cellublue masażer to jeden z elementów w walce z cellulitem.

Cellublue masażer – jak go używać?

Jak już wspomniałam, masażer to element w walce z cellulitem, ale nie jedyna jego podpora. Codziennie rano masuje uda (czyli moje najgorsze partie ciała) za pomocą masażera. Robie to po uprzednim szczotkowaniu na sucho. Producent zaleca, aby masować daną część ciała określony czas, ja jednak po prostu daje każdej nasadce po 2 minuty – wkońcu to poranek przed pracą i nie mam, aż tyle czasu 😉

Cellublue masażer – gdzie jest w mojej walce z cellulitem?

Po kolei pokaże Ci, jak walczę z cellulitem 🙂

Rano:

  1. szczotkowanie na sucho
  2. masaż za pomocą Cellublue masażer

W ciągu dnia:

  1. pije dużo wody
  2. biorę tabletki na cellulite
  3. nie jem żadnego śmieciowego jedzenia ani słodyczy

Po południu/wieczór:

  1. masaż cellublue bańki
  2. pije po zabiegu dużo wody (min. 0,5 litra)
  3. co drugi dzień na przemian: peeling kawowy / zabieg guam
  4. ćwiczę
  5. kiedyś smarowałam nogi balsamem na cellulit, ale chwilowo po każdym zakupionym mam wysypkę, więc wcieram po prostu krem Mediderm

Cellublue masażer – efekty

Wierzcie lub nie, efekty są. I niestety nie mam zdjęć na ich poparcie, bo sama nie wierzyłam, że takowe będą. Serio! Stwierdziłam, że zaryzykuje i uzbroję się w cierpliwość i zrobie eksperyment na sobie. W domowym zaciszu, chwilowo bez zewnętrznej pomocy salonu beauty. I jak dotąd musze przyznać, że bardzo miło się zaskoczyłam. eksperyment trwa blisko 2 miesiące, będę go kontynuować, ale jest naprawdę fajnie. I nie będę tutaj ściemniać, że to nie zajmuje czasu, czy czasem zwyczajnie nie ma się chęci na trening, ale u mnie coś się tam ruszyło i nie poświęciłam na to pół dnia harówki na siłowni 😉

Sprawdź również

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *